Jak pozycjonowanie działa naprawdę — które działania da się zmierzyć, które tylko generują fakturę, i po czym poznać różnicę.
Siedem przypadków — «tworzenie», «budowa», «projekt», «zakładanie» i «robienie» strony to jedna intencja w pięciu słowach
Analytics pokazuje mniej niż w rzeczywistości przez zgody na cookies; Search Console liczy niezależnie
Google praktycznie bez konkurencji; mapy i wizytówka firmy ważą przy zapytaniach z nazwą miasta
Polityka prywatności i zgoda na cookies są obowiązkowe — brak to ryzyko, nie drobiazg
Pierwsze ruchy po dwóch–trzech miesiącach, wiarygodne wyniki od sześciu; kto obiecuje szybciej, sprzedaje co innego
Teksty tłumaczone maszynowo polski czytelnik rozpoznaje od razu — zaufanie znika przed pozycjami
Fundament techniczny: szybkość, struktura, czytelne adresy, indeksowanie.
Treści i widoczność — organicznie i płatnie, rozliczane osobno.
Zapytania trafiają do CRM, zamiast ginąć w skrzynce.
Pomiar, który działa mimo banera zgód.
Najpierw diagnoza: co dziś hamuje stronę, punkt po punkcie.
Pierwsze ruchy zwykle po dwóch–trzech miesiącach, wiarygodne wyniki od sześciu; przy mocno obleganych frazach dłużej. Kto obiecuje efekty w cztery tygodnie, ma na myśli albo reklamy płatne, albo frazy, których nikt nie szuka.
Bo cookies analityczne wymagają zgody — kto odmówi, nie pojawi się w statystykach. Search Console liczy niezależnie od zgód, dlatego zawsze zestawiamy oba źródła zamiast uznawać jedno z nich za prawdę.
Nie. Polskie frazy odmieniają się przez przypadki, a na jedną intencję przypada kilka różnych słów — lista zbudowana z tłumaczenia gubi część zapytań. Same teksty z translatora polski czytelnik zresztą rozpoznaje od razu.
Nie, i uczciwa agencja tego nie robi — o kolejności decyduje Google, nie wykonawca. Można zagwarantować zakres prac i ich rzetelność, i tylko to podpisujemy.
Diagnoza pokaże, gdzie strona jest dziś i co realnie da się poprawić — konkretnymi punktami, bez zobowiązań.